IC SKO – czyli zachowania stadne

Niby wszyscy wiemy, że człowiek to zwierze stadne. Większość z nas lubi tłumy i zatłoczone miejsca – takie jak koncerty, wydarzenia kulturowe. Lubimy być razem a do tego jeszcze najlepiej jak się w grupie wyróżniamy.
Ja raczej nie należę do tej grupy ludzi. Dla mnie dwoje to tłok.

Jednak wczorajsza jazda w IC SKO zmienia światopogląd nawet u takiego wapniaka jak ja. Wczoraj grupa trzymała „szyk” przez cały czas jazdy, nikt się nie wykruszał, nikt nie wyłamywał. Trzynaście osób jak jeden, dobrze naoliwiony mechanizm pokonywał podjazdy, zjazdy, szybkie zakręty.
Miny osób które mijaliśmy – bezcenne.

I nie wiem co było przyczyną, że nagle dzisiaj nadążałem – czy niestrawność lidera czy jego dobra wola, ale czułem, że nigdy tak dobrze się nie jechało.
Gdzie tam jechało. Ja dzięki tym dwunastu osobom jadącym przede mną, dostałem skrzydeł, ale to tak wielkich, że wraz z rowerem unosiłem się nad asfaltem.

Wyobraźcie sobie tą sytuację.
Przecież nie jadę z IC SKO pierwszy raz. Zawsze było tak samo:
„Dasz radę, nie umrzyj na Baranowskiej”
Baranowska to pierwsza górka niemal na niej jest start, to ona ustawia zawodników w odpowiednim szeregu, to tu odpadamy najczęściej. To tu Organizator robi dziwny manewr swoimi przerzutkami powodując że nagle wybija siebie i mnie jadącego za nim z tempa, którego do tej pory nigdy już nie nadrobiłem. Ale nie wczoraj! Wczoraj byłem gotowy, Organizator sypie „Qr@#$%$, przerzutki” a ja manewr omijający, głowa do góry i co widzę? GRUPĘ!!! Udało się, Baranowska za mną!
Przykleiłem się do kolejnej myśli:
„Teraz tylko Występa” – czwarty bodaj podjazd, w sumie nie wiem, nigdy nie byłem na tyle przytomny żeby je policzyć. Ten podjazd pokazuje, czy jesteś godzien jechać w IC SKO.
A na Występie… Garmin piszczy, wariuje – ZAWAŁ! ZAWAŁ!! pokazuje!
Wiem jedno, na dole, przed podjazdem, gdy w przypływie sił podniosłem głowę, zobaczyłem to… Nie mogłem uwierzyć, ale tak było. Szybka kalkulacja, jeden, dwa, trzy, osiem, dziesięć, trzynaście kasków! Są wszyscy a ja z nimi!
Nie wiem który anioł mi pożyczył skrzydła, ale poleciałem! Występa zrobiona. Co prawda z trzynastu kasków zostały trzy, ale nie byłem sam!
Jadąc dalej zebraliśmy grupę czekającą na pociąg, w sumie to nie wiem po co czekali, bo jechał w przeciwnym kierunku niż my i jak się okazało miał tylko lokomotywę z przodu i tyłu – ktoś zapomniał o wagonach i dzięki temu już po chwili znów było nas trzynaście kasków pędzących w dół, ku mecie.

Nie uwierzycie! Nawet na przejściu dla pieszych przy Dębie Bartku, nie było Pani na szpilkach, nie było czerwonego światła. Było tylko trzymanie kadencji i koła przede mną! Wymarzony dzień!

Oczywiście nie muszę Wam mówić, że trasę skończyłem ostatecznie jako ostatni (trzeba znać swoje miejsce) i ostatecznie tempo grupy mnie przerosło i na 35 km odpadłem, ale do samego końca jechałem za grupą, goniłem, widziałem! Całość pokonałem w rekordowym dla siebie czasie i prędkości. I jednego jestem pewien: Do końca życia zapamiętam odgłos zdumienia Gówniaka, który normalnie jest dla mnie celem nieosiągalnym w wyścigach szosowych, kiedy go wyprzedziłem. Zapamiętam, zdanie Organizatora, które powiedział po wyścigu: „Świat stawał na głowie! Kiedy zobaczyłem Cię na trzeciej pozycji, pomyślałem, że jak zaczniesz prowadzić peleton to będzie to oznaczało, że świat się wali”. I tym optymistycznym akcentem, przygotowujemy się do kolejnej edycji… A może kiedyś nawet poprowadzę peleton w trakcie jazdy, a nie tylko stojąc na przejeździe kolejowym?
Taaa, kiedyś, na pewno… Tego się trzymajmy… Trzeba marzyć 😀

2 myśli na temat “IC SKO – czyli zachowania stadne

  • 5 września 2019 o 09:53
    Permalink

    Typowe jowejki. Wspaniałe zdjęcie – na środku drogi. Ni was objechać ni przeskoczyć. Tak wam się wydaje, ze jesteście cudni, a tak naprawdę pokazujecie swoją żałość. Rowery na ścieżki rowerowe. Założy taki galoty obcisłe i już jego jowejej za szybki za ścieżkę…..

    Odpowiedz
  • 5 września 2019 o 13:04
    Permalink

    Halo, halo
    tu IC Katowice.
    Czytamy, czytamy i aż się łezka w oku kręci bo tak właśnie było u nas na początku 9 lat temu.
    Po wielu latach kolarskiej posuchy w Katowicach w końcu wówczas coś na nowo zadziałało, aż się prosiło. Bynajmniej nie znaczy to, że teraz w Katowicach jest gorzej, ale te pierwsze wrażenia na IC są najcenniejsze i nie do powtórzenia.
    Tak trzymać chłopaki
    Pozdrowienia ze Śląska!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.