IC SKO – czyli cotygodniowa regularna rzeź na asfalcie

Są czasami takie dni, że facet czuje się prawdziwym Alfą.
Ja jakoś ostatnio ciągle spadam z tej pozycji i to dość boleśnie.
Wczorajszy dzień i wyjazd z IC SKO w cotygodniową trasę pokazał co jestem wart.

Chociaż nigdy nie byłem w tych wyścigach nic wart – znałem swoje miejsce – mój przejazd przez metę oznaczał koniec wyścigu. Przynajmniej wszyscy wiedzieli, że to już.

Jednak wczorajszy dzień pokazał, że wyścigi szosowe są moją piętą achillesową, szczególnie kiedy lokalna konina na dzień dobry grzeje przez trzy podjazdy, gdzie każdy kolejny daje jeszcze większy wycisk niż poprzedni.
Ale co tam, podjazdy, zjazdy. LUBIMY TO…
To uczucie gdy grupa ucieka a ja stoję na przejeździe kolejowym widząc te zadnie części ich rowerów…
No cholera jasna, kto pozwala na tak długie pociągi towarowe?!
I to jeszcze zamykanie przejazdu jak on z Warszawy rusza! CHCIAŁOBY SIĘ KRZYCZEĆ @#&!*&#
Nic się nie stało – gonimy! Odwiedzam Dęba Bartka i co?! Jakaś panna na przejściu w miniówie i szpilach idzie, jakby buty miała pierwszy raz na nogach! A światło czerwone się świeci… czeka… Pani przejdzie? Pani padnie?
Niecierpliwość pojawiła się nawet w oczach kierowcy samochodu stojącego po drugiej stronie przejścia… Widziałem to… było u niego zrozumienie mojej rozpaczy nawet!

Potem było już tylko gorzej…
Myślę, że grupa nawet nie zauważyła, że ogonek zginął gdzieś w tyle.
Gdzieś w polach, przy lasach w których tylko wilki mieszkają moje Duracele padły. Energia, która powinna iść w nogi, poszła w motywowanie siebie i tłumaczenie, że nic się nie stało. Że dogonimy… Nie dogoniłem, padłem.
Szybki drink z palemką w przydrożnym sklepiku, poprawiony batonem energetycznym (czyt. MD i Snikers), kilka minut regeneracji i udało się.
Na mecie czekał na mnie samochód serwisowy – dobrze mieć Organizatora ze sobą, bo do domu było 20 km a ja miałem skurcze nawet w miejscach, które nie wiedziałem że mogą je mieć.
Tak oto dostałem wczoraj klapsa od samego siebie – człowieku weź się ogarnij!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.