Alfa w natarciu

Polak potrafi… A szczególnie Alfa… Kreatywność uszami się wylewa, gdy trzeba zderzać swoją codzienność z codziennością Gromowładnej. I tak kiedy moja luba zaczyna argumentację, dlaczego jej wizja na weekend jest lepsza od mojej – w panice człowiek uruchamia procesy myślowe. Ja swoim tym razem dałem taki upust, że sam się teraz tego boję…

Fart chciał, że Organizator związany jest z branżą Farmaceutyczną, a raz w roku są mistrzostwa MTB farmaceutów. Jakieś takie mistrzostwa sobie pomyślicie? Też tak myślałem w pierwszej chwili, ale Organizator bardzo chciał mieć z kim jechać i zachęca, pisze, że fajnie, że szybko, że trasa organizowana we współpracy z Mazovia MTB, że warto wystartować. W sumie nas dwa razy nie trzeba prosić. Odpowiedź – Zapisuj! Teraz trzeba tylko Gromowładnej powiedzieć, że mam taki pomysł, aby sobotę spędzić na rowerze – kolejną zresztą… Pierwsze próby spełzły na niczym, subtelnie pytam o plany – w odpowiedzi zostałem zalany listą rzeczy które w domu się w ostatnim czasie zepsuły, ile to dziur czeka aż je wywiercę, ile haczyków do zamontowania itd… Oj będzie ciężko… W sumie do tego nie mam nawet na czym wystartować – bo Spec nadal leży biedny połamany – Swoją drogą wiecie, że karbon się sam nie chce zrosnąć… Może ktoś powinien pomyśleć o ramach z tworzywa, które jak kości będą się zrastały?

Daję znać Organizatorowi, że tym razem beze mnie. Zostaję, dołożę ciepła do ogniska domowego, zrobię przestrzeń na kolejne starty… Ze smutkiem i żalem, pogodzony ze swym losem przeglądam plan trasy i imprezy. Nagle moim oczom ukazało się, niczym objawienie: „Start dzieci na trasie 5 km”. Noooo, Młody ostatnio tak dużo trenuje… Głowa szybko połączyła fakty, z prędkością światła pojawiły się argumenty, a ja niemal natychmiast materializuję się przy boku Gromowładnej i zaczynam, że „Pierwszy start młodego”, „łatwa trasa”, „kontrola opiekuna na trasie” – w sumie to nie wiem co jej jeszcze obiecałem, ale wypluła odpowiedź „OK”!!!. Alfa w natarciu! „Jeden – zero” dla mnie! Jadę! A i młody pojedzie ze mną!

Organizator mówi, że trasa szybka, szutrowa – tak zresztą przygotowuje się od kilku tygodni. No to mój poczciwy turystyk na oponach „All Terrain” da radę. Młodego do startu przygotowałem, wszystko omówione. Jaki ja jestem bystry… Dwie pieczenie na jednym ogniu…

Jaki ja byłem głupi! Oczywiście zawsze musi tak być! Ja do startów przygotowuję się od 3 lat, od dwóch próbuję swoich sił w różnych zawodach i jestem szczęśliwy gdy dojeżdżam do mety cały, zdrowy i w pierwszej połowie tabeli wyników. Młodego też przygotowałem do tego, że sukcesem będzie ukończenie, że nie ważne, które miejsce i jaki czas, że ważne jest doświadczenie.

Oczywiście, młody zrobił wjazd na trasę, z nóg wydobył wszystko co się dało. Dał świetny popis jazdy w wykonaniu niespełna ośmiolatka, było rozważnie, było stabilnie, było pewnie i było szybko. Na mecie – aż mi się kolana ugięły – młody kończy na drugiej pozycji!!! Pewnie, że się cieszę! Pewnie, że jestem dumny!!! Ale dlaczego?! Ja od 3 lat nigdy nie stanąłem na pudle, a on już na pierwszym starcie?! Oddałem mu część mojej pasji, oddałem jamę, oddałem trenażer a teraz odebrał mi pudło! Moim oczom ukazał się widok, już nie mojej szafki na medale i puchary, na której nie ma już miejsca dla starego ojca, który czasami przywozi jakiś medal… Na której stoją medale i puchary młodego… Wiedziałem, że to nastąpi… Ale że już?! Czas na emeryturę? Czas oddać tytuł Alfy? Ze spuszczoną głową poszedłem na swój start…

Tam wzbudziłem spore zainteresowanie moimi cienkimi oponami i rodzajem roweru, gdyż szutry przed startem organizator zwinął, zostawił piachy, mech i ciasne, kręte ścieżki leśne z masą nagłych agrafek i przeszkód. Dobra, nie ważne, ja i tak w odstawkę! Teraz będzie trenowanie młodego na pierwszym planie. Obracam sytuacje w żart i jedziemy.

Po starcie szybkie gratulacje od dzieci i Gromowładnej i lecę się przebrać bo zimno. Gdy już szykowałem się do Minigolfa z dzieciakami przyszedł mocno zdziwiony Gówniak i stwierdza
– Ja to do dekoracji to nigdy się nie przebieram.
– Też bym się pewnie nie przebierał, gdybym chodź raz był dekorowany – odpowiedziałem. – Masz już wyniki?

Gdy już się nacieszyliśmy kolejnym pierwszym miejscem Gówniaka, do głowy przyszło mi, że sprawdzę jak mój rower spisał się w tych warunkach – patrzę na wyniki, oczy przecieram, patrzę jeszcze raz… I proszę Gówniaka, żeby sprawdził…

PIERWSZY! W swojej kategorii – czymkolwiek jest kategoria M2, szybko liczę…. sprawdzam… Nie jestem sam w kategorii. Jest nas więcej. A ja pierwszy… PIERWSZY!!!! I Cholera jasna PRZEBRANY!!!!!

Wróciła wiara w siebie, w Alfę. Nie oddam jeszcze tak zupełnie mojej półki! Nie oddam swojej pasji! Będzie nas po prostu o jednego więcej!!!!! Pozycja Alfy się wzmacnia, od dziś będzie nas dwóch naciskających na wolne soboty, TAAAKKK!!!
Mało tego! Na fali naszego sukcesu – Gromowładna – w przypływie euforii zwołała własną ekipę i w przyszłym roku też będą startowały! Będzie się działo! Ja już się nie mogę doczekać…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.